Byłam już trzeźwa i nagle wyskoczyłam z łóżka jakbym się jarała:
- Justin, Justin… - chciałam go obudzić, ale mi chyba coś nie wyszło – JUSTIN! - tym razem zadziałało.
- Matko Boska! Co się dzieje? Hitler jedzie?
- Nie, nie jedzie. Wszystko ok, ale powiedz mi, że się dzisiaj z tobą nie przespałam.
- Yyyy, nie wiem, nic nie pamiętam. Ale się wczoraj najebaliśmy. Przepraszam Cię, nigdy tego wcześniej nie próbowałem.
- Świetnie, mam 14 lat, jarałam już trawę, przespałam się z chłopakiem, no nieźle, chyba teraz wiem, dlaczego to Betty uważają za lepszą.
- Przestań tak o sobie mówić. To wszystko przeze mnie. Poza tym nie przespałaś się ze mną, tylko kochałaś.
- To wcale nie jest śmieszne! Przecież jak ja zajdę w ciążę to rodzice mnie wypierdolą z domu. I gdzie ja się podzieję?
- A może wcale nic nie zaszło? Kurwa, jak mnie boli głowa. Muszę iść po wodę do kuchni.. – już chciał wstać, kiedy krzyknęłam.
- Nie waż się wychodzić! Najpierw zobacz pod kołdrę, czy rzeczywiście nic nie zaszło…
- Skoro tego chcesz.. Cóż mogę powiedzieć.. Stanął mi.
- WTF?! No to pięknie, czyli jednak …
- Ćśś.. Żartowałem. Ubrany jestem. - i wyszedł w samych slipkach.
- To jest ubranie?! No to fajnie. Słuchaj może przeszedłbyś się po test ciążowy? Wolę być pewna, wiesz nigdy nic nie wiadomo..
- Oj dobra, dobra zaraz się ubiorę i pójdę. Nie martw się – powiedział i chciał mnie przytulić kiedy się od niego oddaliłam.
- Nie będziesz mnie przytulać jak jesteś prawie nagi, tak samo jak ja (byłam przykryta kołdrą)
- No to jeszcze lepiej… Zdejmij tą kołdrę z siebie, przecież się nic nie stanie…
- Nie ma mowy! Zapierdzielaj po ten test, tylko wiesz, nikomu ani słowa, nawet mojemu bratu.
W końcu uległ i poszedł. Mnie też strasznie bolała głowa po wczorajszym. Jedyne co pamiętam to to, że modliliśmy się, tylko nie wiem o co i po jaką cholerę. W sumie to dobrze, że jesteśmy religijni, ale i tak chyba nie będę miała odwagi iść do spowiedzi i powiedzieć księdzu, że w wieku 14 lat uprawiałam seks z najpopularniejszym chłopakiem na świecie i brałam trawę z RedBullem. No po prostu zajebiście. Nie minęło 10 minut jak Biebs był z powrotem. Chyba dobrze mu zrobił ten spacer, bo był już zupełnie świeży, gorzej ze mną. Kupił tych testów chyba z 20… oczywiście najlepszych, a plebsowi dziękujemy. Bałam się strasznie, Justin poszedł ze mną do toalety. Ja nawet nie wiedziałam, jak to obsługiwać, więc mój opiekuńczy chłopak przeczytał instrukcję. Okazało się, że trzeba na to nasikać, to przytuliłam go z całej siły i powiedziałam, żeby na chwilkę wyszedł. Przecież nie będzie patrzył jak sikam, co nie? Zużyłam wszystkie 20, żeby być pewną, nie na 100, ale na 1000%. Jak się okazało, że na żadnym nie ma dwóch kresek myślałam, że się maksymalnie podniecę. Po prostu wyskoczyłam z łazienki, o mało nie uderzając w czoło mojego ukochanego. Jak mu powiedziałam, to zaniósł mnie na rękach do mojego pokoju i położył na łóżku. Teraz to nawet się cieszyłam, że to z nim zrobiłam, mimo iż nie było to do końca wiadome. Zaczęliśmy się całować, kiedy do mojego pokoju przyszła… Moja siostra Betty. Myślałam, że ją zagryzę. Po prostu za każdym razem nam ktoś przeszkadza, nie byłoby tak źle, gdyby to był mój brat, ale to była ta głupia suka. Moja siostra. Wyglądała teraz identycznie jak ja. Znowu miała ciemne włosy, nie była już tą tipsiarą co wczoraj. Wszystko miała identyczne. Jedyne co poznałam to głos. Nagle powiedziała:
- Justin, jak mogłeś mnie zdradzić z tą tipsiarą. Już nawet nie poznajesz własnej dziewczyny? Nie posądzałabym Cię o takie coś... Jeszcze z moją siostrą… Z nami koniec. Tak bardzo Cię kochałam… Czekałam na Ciebie, żebyś mi przyniósł testy, a ty co? Już wykorzystujesz moją siostrę.
Już miał się tłumaczyć z tego co zrobił gdyby nie to, że zobaczył na mojej szyi wisiorek. Pomyśleć, że kolejny raz mogłam go stracić.
- Wiesz co Betty, prawie Ci uwierzyłem gdyby nie to, że Vergia ma na szyi wisiorek ode mnie, którego nigdy nie zdejmuje…
Ta wybiegła i się poryczała, a wszystkiemu przyglądał się mój brat.
- Nie no nie spodziewałem się tego po niej. Wszystko się wyda, rodzice się dowiedzą… Nie martwcie się – mrugnął okiem i wyszedł.
- Dziękuję, że Cię nie zwiodła.
- Proszę bardzo, wiedziałem, że to ona – powiedział, a my kontynuowaliśmy, to co wcześniej zaczęliśmy…
Siedziałam na kolanach Justina. Zaczął mi całować szyję. Przerwałam mu.
- Wiesz… Dziwnie tak jak ktoś co chwilę wchodzi. Idź zamknij drzwi na klucz.
Poszedł zamknąć. Mieszkam na poddaszu. Otworzył okno, żeby nie było za gorąco. Wskoczył na łóżko. Dziwnie się czułam, więc za wszelką cenę próbowałam coś wymyślić, żeby to przerwać. Wstałam z łóżka.
- Co się dzieje? Czemu odchodzisz? Zrobiłem coś nie tak?
- Nie o to chodzi. Wiesz… Po prostu obiecałam sobie, że stracę dziewictwo dopiero po ślubie…
- Rozumiem. Ja też. Ale wiesz… Chcę to zrobić z tobą, a zanim się ożenię to… No sam nie wiem.
- Racja. Ale to mnie przerasta. Nie chcę być taka łatwa i tania.
- Mam ci kupić obrożę z diamentów? - zaczął się słodko uśmiechać.
- Nie udał ci się ten żart. Nie jestem w nastroju. Ale uśmiech zostaw.
Podeszłam do niego w tej kołdrze i położyłam się koło niego na łóżku. Czułam się tak bezpiecznie, gdy mnie przytulił.
- Ale na pewno tego nie zrobiliśmy? – spytałam znowu.
- Nie przejmuj się tym. Nawet jeśli to co? Nic nie pamiętamy i nikt nikomu nic nie powie i nie jesteś w ciąży, a mój penis chociaż się nacieszył… - znowu zaczął się śmiać głupek :D
- To ja idę się myć i ubiorę się w końcu.
Zaczął ciągnąć kołdrę, którą się owinęłam.
- Justin! Przestań!
- Skarbie, nie przeżywaj tego tak. Może ty nie chcesz mnie.. Może lecisz tylko na moją kasę…
Zapalając światło od łazienki powiedziałam:
- Już debatowaliśmy na ten temat. Ja po prostu nie chcę cię tak łatwo stracić..
I zamknęłam drzwi od łazienki. Spojrzałam w lustro mówiąc do siebie: Nie przeżywaj tego kurwa. Do niczego nie doszło. Zaczęłam się myć, gdy przypomniałam sobie, że mam okres. Wyjrzałam zza drzwi od łazienki mówiąc:
- Justin! Ale tak dla pewności zajrzyj do gaci czy tam gdzieś nie masz krwi.
- Nie przesadzaj.. Poczułbym chyba, że mi ryba pływa…
Ten z tymi rymami. Z drugiej strony.. Skoro mam okres nie mogłam zajść w ciążę. Może jednak do czegoś doszło… Nieważne.. Byłam jakaś przygnębiona, a przecież nie miałam powodu. Byłam z najlepszym chłopakiem, którego mogłam sobie wymarzyć. Całowałam się z nim, kochałam się z nim, wiele razy udowadniał, że mu na mnie zależy. Ale ja mam 14 lat, to dla mnie za szybko. W ciągu 12 dni zmieniło się całe moje życie. Rodzice zaczęli mnie lepiej traktować, stałam się bardziej dorosła, a jednak czułam się jakąś taką tanią dziwką. Przypomniałam sobie, jak moja mam tak o mnie powiedziała. To było przykre. Z moich rozmyślań wywiódł mnie Justin mówiąc:
- Verguś, wychodź z tej łazienki, siedzisz tam już z pół godziny, już za Tobą tęsknię… Chodź do mnie…
Wyszłam niezadowolona i powiedziałam:
- Justin… posłuchaj mnie… pamiętasz, jak w pierwszy dzień naszej znajomości położyłeś rękę na moje kolano?
- Tak, pamiętam.
- Potem pocałowaliśmy się po raz pierwszy, a potem jakoś leciało… Ja się z tym, no wiesz… źle czuję, po prostu ja mam 14 lat, ty 17 i inaczej na to wszystko patrzysz.. Nie chcę, żebyś się zniechęcił, ale wiesz ja jestem jeszcze chyba zbyt młoda, żeby… Nie mam nic przeciw temu żebyśmy się przytulali, całowali, nawet na łóżku, ale na seks dla mnie jest jeszcze za wcześnie… Mimo, że jak byliśmy najarani, czego też nie powinnam robić, to chyba to zrobiliśmy, ale nie byłam tego świadoma, ale na trzeźwo nie chce jeszcze tego robić.
Rozpłakałam się i wybiegłam z domu. Just pobiegł za mną, prawie od razu mnie dogonił.
- Ćśśś… Chodź do mnie. Niczym się nie przejmuj, przecież ja nie kocham Cię tylko dlatego, że chcę żebyś się ze mną pierdoliła, czy coś. Zrobimy to dopiero wtedy, kiedy będziesz gotowa. Poza tym to, że ja jestem starszy, to nic nie znaczy. Wiedz, że dla mnie jesteś najpiękniejsza i najbardziej idealna, jaką mogłem sobie wymarzyć. Nigdy Cię nie opuszczę, a co do seksu, to jest to najmniej ważne.
- Przepraszam, że jestem jakaś taka niezdecydowana, ale to nie moja wina. Ostatnio trochę przegięliśmy, nie uważasz?
Nic już nie powiedział, tylko mnie przytulił i pocałował w głowę. Zaczął padać deszcz.
Byłam cała mokra. Nie zauważyliśmy nawet tego, że Justin wybiegł z domu tylko w spodniach, a ja tylko w majtkach, podkoszulku i kapciuszkach z króliczkami. Mieliśmy duże szczęście, że nikt nie widział. Weszliśmy do domu. Justin zaczął trząść głową żeby trochę wysuszyć włosy od deszczu. Zrobiłam to samo. Zaczęliśmy się śmiać i śpiewać Whip My Hair. Śmiesznie to wyglądało. Jak skończyliśmy Justin mnie wziął na ręce i zaniósł do pokoju. Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zapomniałam się ubrać i poszłam otworzyć. Za drzwiami stała telewizja.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz