- Muszę już iść. Ale przyjdź jutro po szkole na plażę w to samo miejsce, gdzie byliśmy dzisiaj.
- Mm.. Dobrze. A nie chcesz wejść?
Wtedy światło w domu zgasło, a Hawk gwałtownie otworzył drzwi.
- O! A co wy tu robicie? Myślałem, że jeszcze nie wracacie.. Albo, że wgl na noc cię nie będzie, Vergia.. – zaśmiał się.
- Nie przesadzajmy, że tak od razu.. – uśmiechnął się Justin. – Grzecznie odprowadziłem ją do domu, a teraz muszę iść. A ty, Hawk, idziesz czy nie?
Hawk się nieco zmieszał, zostawił mi klucze od domu i poszedł.
- No Justin.. To chata wol.. – nie zdążyłam skończyć, bo Justin przykleił swoje usta do moich i wepchnął mnie do domu, nie zapalając światła. Zatrzasnął za nami drzwi i wdrapał się ze mną na schody, położył mnie na nich, a siebie na mnie. Ja tam nie wiem co w niego wstąpiło, ale nie wiedziałam, że aż tak się napalił. I nie wiedziałam czego oczekiwał. W pewnym momencie wepchnął mi do buzi swój zacny język i powoli podciągał mi bluzkę do góry. Nie opierałam się na początku, bo niezupełnie kojarzyłam co się działo. Pocałunek się pogłębiał, więc go odwzajemniałam. Robiło mi się gorąco. Bałam się. Czego? Może tego, że potraktuje mnie jak dziewczynę na jedną noc? Nie wiem. W każdym razie czegoś się bałam.
I wtedy, w pewnym momencie poczułam wibracje gdzieś w okolicach naszych ud. Ej, no ale proszę mi tu nie mieć zboczonych myśli ^^. Mój telefon leżał jak zwykle na parapecie na górze, więc to do Niego ktoś dzwonił. Nie chcieliśmy przerywać, ale ktoś dobijał się tak długo, że musieliśmy. Justin wściekły odsunął się ode mnie i wstał. Wysunął telefon z kieszeni i spojrzał na ekran.
- Muszę już iść – uśmiechnął się. – Ale przyjdź jutro na plażę po szkole. Mam dla ciebie niespodziankę – puścił mi tylko oczko i wyszedł, a ja zapaliłam światło na korytarzu. Zdjęłam bluzkę, której Justin zdjąć nie zdążył. Zamknęłam dom na klucz,
bo Hawk raczej nie zamierzał szybko wrócić i poszłam na górę do swojego pokoju. Zdjęłam spodnie i rzuciłam je gdzieś na podłogę jak zwykle i poszłam do łazienki. Zdjęłam kolczyki przy lusterku i położyłam je na umywalce. Puściłam sobie radyjko i napuściłam wody do wanny. No, wiadomo, zdjęłam bieliznę i weszłam do wanny. Wykąpałam się, bez szczegółów i wyszłam w szlafroku stamtąd. Założyłam piżamę, włączyłam telewizor i trochę oprzątnęłam ten cały syf. Usiadłam na łóżku i chwilę pooglądałam jakiś komercyjny program. Wyłączyłam TV i poszłam spać, bo strasznie byłam zmęczona. Oczywiście nie zasnęłam od razu. Jak zwykle musiałam jeszcze dużo rozmyślać. Myślałam o tym jak Justin mnie potraktował. Rzeczywiście się wtedy poczułam jak dziwka.
bo Hawk raczej nie zamierzał szybko wrócić i poszłam na górę do swojego pokoju. Zdjęłam spodnie i rzuciłam je gdzieś na podłogę jak zwykle i poszłam do łazienki. Zdjęłam kolczyki przy lusterku i położyłam je na umywalce. Puściłam sobie radyjko i napuściłam wody do wanny. No, wiadomo, zdjęłam bieliznę i weszłam do wanny. Wykąpałam się, bez szczegółów i wyszłam w szlafroku stamtąd. Założyłam piżamę, włączyłam telewizor i trochę oprzątnęłam ten cały syf. Usiadłam na łóżku i chwilę pooglądałam jakiś komercyjny program. Wyłączyłam TV i poszłam spać, bo strasznie byłam zmęczona. Oczywiście nie zasnęłam od razu. Jak zwykle musiałam jeszcze dużo rozmyślać. Myślałam o tym jak Justin mnie potraktował. Rzeczywiście się wtedy poczułam jak dziwka.
Następnego ranka, gdy się obudziłam Hawk był już w domu. Zrobił śniadanie, zjadłam je szybko. Ubrałam swoją ulubioną bluzę
i jeansy,
ale znowu zaczął sypać śnieg, więc musiałam założyć kozaki i kurtkę. Poszłam razem z Kelly do szkoły. Całą drogę milczałyśmy. Pierwsza – fizyka. Kurwa, ja nie wiem kto to wymyślił, ale tego nie ogarniam. Oczywiście musiała być niezapowiedziana kartkówka, bo się kurwa inaczej w tej szkole nie da! Wszystko ściągałam od Eric’a, bo on to ogarnia, a ja nie. Najlepsza w nauce to ja nie jestem, ale i tak najważniejsze, żeby jakoś przetrwać. Taaak, potem nastała chemia.. Piękny początek tygodnia. Dostałam 2 jedynki sama nie wiem za co -_-. Potem matma.. Nudna jak zwykle. Pół lekcji przespałam na ławce. Siedzę pod samym biurkiem, więc mnie nie widziała, bo zasłaniał mnie jakiś chiński parawan. Przyszła pora na dwie lekcje angielskiego. Kocham mój język i pisanie czegokolwiek, ale nauczycielka, która swoją drogą nie jest najgorsza, uwzięła się na mnie, bo uważa, że jej nie lubię -_-. Tsaaa.. Potem w-f i koniec. Nienawidzę ćwiczyć na w-fie. Nie wiem wgl o czym oni do mnie mówią. Dobraa, siatkówkę ogarniam. W podstawówce jeszcze mnie to bawiło, ale jak przyszłam do gimnazjum.. Tak, zaczęły się miłości rzekome.. Jeden związek z klasowym kolesiem, który musi się popisywać, czyli z Michael’em, o którym wiecie, bo w moim durnym śnie okazało się, że jest gejem. Tak, w realnym świecie wszystkie panny na niego lecą, ale jest gejem no więc co zrobić.. Muszą jakoś z tym żyć. Ale nieważne. Drugi związek z Bob’em, który trochę przypomina Ryan’a Butler’a..
Najcudniejszy z wyglądu to on nie jest, ale był dobrym przyjacielem. Po naszym związku wciąż zostaliśmy przyjaciółmi. No ale to nie ma żadnego znaczenia, chociaż przez tych dwóch przestałam się uczyć i interesować siatkówką. Tssaaak.. Koniec rozmyślań. Koniec lekcji.
i jeansy,
ale znowu zaczął sypać śnieg, więc musiałam założyć kozaki i kurtkę. Poszłam razem z Kelly do szkoły. Całą drogę milczałyśmy. Pierwsza – fizyka. Kurwa, ja nie wiem kto to wymyślił, ale tego nie ogarniam. Oczywiście musiała być niezapowiedziana kartkówka, bo się kurwa inaczej w tej szkole nie da! Wszystko ściągałam od Eric’a, bo on to ogarnia, a ja nie. Najlepsza w nauce to ja nie jestem, ale i tak najważniejsze, żeby jakoś przetrwać. Taaak, potem nastała chemia.. Piękny początek tygodnia. Dostałam 2 jedynki sama nie wiem za co -_-. Potem matma.. Nudna jak zwykle. Pół lekcji przespałam na ławce. Siedzę pod samym biurkiem, więc mnie nie widziała, bo zasłaniał mnie jakiś chiński parawan. Przyszła pora na dwie lekcje angielskiego. Kocham mój język i pisanie czegokolwiek, ale nauczycielka, która swoją drogą nie jest najgorsza, uwzięła się na mnie, bo uważa, że jej nie lubię -_-. Tsaaa.. Potem w-f i koniec. Nienawidzę ćwiczyć na w-fie. Nie wiem wgl o czym oni do mnie mówią. Dobraa, siatkówkę ogarniam. W podstawówce jeszcze mnie to bawiło, ale jak przyszłam do gimnazjum.. Tak, zaczęły się miłości rzekome.. Jeden związek z klasowym kolesiem, który musi się popisywać, czyli z Michael’em, o którym wiecie, bo w moim durnym śnie okazało się, że jest gejem. Tak, w realnym świecie wszystkie panny na niego lecą, ale jest gejem no więc co zrobić.. Muszą jakoś z tym żyć. Ale nieważne. Drugi związek z Bob’em, który trochę przypomina Ryan’a Butler’a..
Najcudniejszy z wyglądu to on nie jest, ale był dobrym przyjacielem. Po naszym związku wciąż zostaliśmy przyjaciółmi. No ale to nie ma żadnego znaczenia, chociaż przez tych dwóch przestałam się uczyć i interesować siatkówką. Tssaaak.. Koniec rozmyślań. Koniec lekcji.
Wracałam do domu z Kelly, milczałam, ona to rozumiała. Czasem lubię milczeć. Na nią mogę liczyć, ona lubi ze mną milczeć..
Odniosłam plecak do domu i poszłam na plażę, gdzie miał być Justin. Co zobaczyłam? Kurwa! Zobaczyłam jak się obściskuje z jakąś suką, która btw wyglądała jak dziewczyna z teledysku Wiz Khalifa – Roll Up.. taka wiecie.. z wygoloną po części głową.. no wiecie.. Haha. Jak nie wiecie to obejrzyjcie ten teledysk. W każdym razie tak wyglądała szmata, która się obściskiwała z Justinem. Nie mogłam na to patrzeć. Pobiegłam z płaczem do domu i szybko zadzwoniłam do Kelly. Wyżaliłam jej się, powiedziałam co się stało i jak się czuję. Ona wszystkiego cicho wysłuchiwała, współczuła mi i próbowała pocieszyć, ale wiedziała, że to bezcelowe. Kiedy się rozłączyłyśmy wzięłam mojego starego pluszowego misia i się w niego wtuliłam.
Płakałam do niego. Hawk’a nie było w domu, bo musiał pracować. W zakładzie fryzjerskim był. Znowu zaczęłam myśleć i gadać sama ze sobą.
Płakałam do niego. Hawk’a nie było w domu, bo musiał pracować. W zakładzie fryzjerskim był. Znowu zaczęłam myśleć i gadać sama ze sobą.
- Dobra, chwila.. Skoro Justin mnie tak potraktował.. tak samo jak Michael to może.. Może ja po prostu mam przeznaczone bycie dziwką. Swoją drogą.. Prawdą jest, że mi się nie przelewa i przydałoby mi się trochę kaski.. No, ale może nie przesadzajmy.. Z drugiej strony.. Jest u mnie w klasie taka jedna.. Whoopi.. Tak, jak Whoopi Goldberg.. No i ona.. cóż by tu powiedzieć.. Jest galerianką.. Może ja też powinnam. Kurwa nie wiem co robić! Wszystkiego muszę próbować.. Muszę, bo może to powinnam robić.
Zwątpiłam w swoją moralność i zadzwoniłam do Whoopi.
- Vergia? A czemu ty do mnie dzwonisz, bitch?
Zamknęłam oczy i zacisnęłam zęby.
- Masz jakichś wolnych klientów?
- Co? – tu wydaje mi się, że zakrztusiła się dymem papierosowym. Tak to brzmiało – Ale.. Przecież ty jesteś niewinną cnotką.. Dziewicą..
- To kim jestem to już zostaw mnie! Kurwa, umów mnie z jakimś facetem! – zaczęłam krzyczeć przez łzy.
- No dobra, doobra. Uspokój się dziewczyno! Możesz.. Możesz pojechać do Adama. Mieszka na ulicy..
Podała mi jego adres, zapisałam go sobie. Ubrałam się jakoś bardziej zmysłowo, cały czas płacząc. Przez łzy zaczęłam sobie śpiewać Bob Marley – Don’t Think Twice, It’s Allright. Kiedy się ubrałam i umalowałam założyłam kurtkę i poszłam do tego faceta. Mieszkał w bloku. Na oko miał jakieś 23 lata. Otworzył mi drzwi.
- Taak? – spytał, opierając się o futrynę, trzymając piwo w ręce. Co jakiś czas je popijał.
- Ja od Whoopi.. Whoopi mnie przysłała do pana.
- Do pana? Co tak oficjalnie? Mów mi Adam – uśmiechnął się i wciągnął mnie do środka do mieszkania.
- Vergia.. – podałam mu niepewnie dłoń.
- Napijesz się czegoś? – spytał, nie podał mi dłoni, więc zabrałam rękę i podrapałam się w głowę.
- Proszę, nie utrudniaj mi tego. Przejdźmy do rzeczy. Chcę to mieć za sobą – mówiłam.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam w jakie gówno wlazłam. Nie myślałam o tym, że właśnie mam mieć swój pierwszy raz z facetem, którego nigdy na oczy nie widziałam. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że chciałam się zachować jak dziwka.
Spojrzał na mnie jakimś takim nachalnym wzrokiem i się zaśmiał. Zbliżył się do mnie, nie pozwalałam mu się pocałować. Czułam jakby moje usta były przeznaczone tylko dla Justina. Adam zaczął mnie obmacywać w korytarzu. Potem wziął mnie do sypialni. Dopiero gdy rzucił mnie na łóżko i zaczął rozbierać zrozumiałam, że robię źle.
Zaczęłam krzyczeć i próbowałam mu się wyrwać z objęć.
Zaczęłam krzyczeć i próbowałam mu się wyrwać z objęć.
- Nie! Proszę! Zostaw mnie! Ja nie jestem dziwką! Ja nie chcę! Błagam! – do oczu znów zaczęły mi napływać łzy. Czułam się fatalnie i nie mogłam nic zrobić. Nie miałam już na sobie kurtki i bluzy. Nieznajomy rozbierał mnie i obmacywał, próbując dostać się do moich ust. Cały czas przekręcałam głowę, żeby tylko nie dotknął swoimi wargami moich ust. W końcu się wkurzył, nazwał mnie ‘suką’ i złapał agresywnie moją twarz, przekręcił w swoją stronę. Zacisnęłam powieki i wypłynęły mi kolejne łzy. Czułam, że jego usta były coraz bliżej moich..
W tamtym momencie usłyszałam straszny huk, oczy miałam tak zalane łzami, że nie wiedziałam co się dzieje. Nic nie widziałam, przecierałam je dłońmi, ale łzy wciąż leciały i nie dawały za wygraną. Słyszałam krzyk Adama. Słyszałam bójkę. Ktoś mnie pociągnął za rękę i wytargał z sypialni, zakładając mi bluzę. Za sobą widziałam tylko Adama z zakrwawionym nosem, patrzącego na mnie z pogardą. Wyszliśmy z jego mieszkania. Wtedy trochę opanowałam łzy i zobaczyłam… Justina.
- Idiotko! Czemu to chciałaś zrobić? Miałaś przyjść na plażę, a nie się puszczać.. Czemu chciałaś mi to zrobić? Ja cię kocham! Ja cię kurwa kocham, skarbie!! – krzyknął bardzo głośno i mnie w siebie wtulił. Zbiegł ze mną na dół po schodach i wyszliśmy z bloku, odsunęłam się od niego i wciąż przecierając oczy skierowałam się w inną stronę. Pociągnął mnie za nadgarstek.
- Gdzie ty teraz idziesz niby? Chcesz mnie tak po prostu zostawić?! – w jego oczach zbierały się powoli łzy. Widziałam obawę przed stratą mnie.
- Ale.. Justin.. – pociągnęłam nosem i wytarłam znowu łzy. – Ty mnie nie kochasz.. Widziałam cię z tą dziewczyną na plaży.. Obściskiwaliście się.. To ją kochasz, a nie mnie!
Przyciągnął mnie do siebie i założył mi kaptur na głowę, okrył mnie moją kurtką i przetarł łzy z policzków.
- Głuptasie.. Nagrywałem teledysk..
W tym momencie zrozumiałam, że jestem głupsza niż przypuszczałam i że posądziłam Justina po pozorach -_-. Że tak zacytuję: „Bitch, please..”
- Boże! Justin! Przepraszam! Nie zasługuję na ciebie.. Ja.. myślałam, że mnie zdradzasz.. Jestem głupia! Wiem o tym. Powinnam była ci ufać. Powinnam była cię nie osądzać. Przepraszam.. – osunęłam się po jego ciele, siadając na jego stopach i tuląc się do jego kolan (do nóg..).
- Przestań. Uspokój się, kochanie.. – podniósł mnie i znowu przytulił.
- Nic już nie mów. Nic się przecież nie stało. Do niczego nie doszło. Nie przejmuj się. Każdemu się może zdarzyć taka pomyłka. Ale musimy sobie bardziej ufać. Zgoda?
- Zgoda, zgoda. Justin, wybacz mi.. Ja naprawdę nie chciałam.. I bałam się tego faceta.. Ja nie chcę tego zrobić z nieznajomym.. Ja nie chcę się puszczać.. Błagam cię.. Wybacz mi..
- Już. Spokojnie. Wybaczyłem ci. Nie byłem na ciebie zły nawet. To ja cię przepraszam, że musiałaś patrzeć jak się obściskiwałem z jakąś inną dziewczyną.
- No tak, Justin. Ale to twoja praca. Twoja kariera..
Tak się sprzeczaliśmy kto większy błąd popełnił, kiedy śnieg zaczął jeszcze mocniej sypać.
- Musimy iść do domu. Zapowiadali, że będzie -30 stopni.
- Chyba sobie żartujesz! – zrobiłam minę typu AYFKM?! i złapałam Justina za rękę. Uśmiechnęłam się w końcu.
- Vergi..
- Tak, Justin..?
- Zapomnijmy o tym kolesiu, dobrze? – uśmiechnął się.
Przytuliłam się do niego. Zobaczyłam jakiegoś małego chłopca na rowerku takim śmiesznym, dziecięcym.
Wjechał w wielką, zaśnieżoną donicę i nie mógł się wydostać. Zrobiłam „aww” i podeszłam do niego. Kucnęłam przy nim.
Wjechał w wielką, zaśnieżoną donicę i nie mógł się wydostać. Zrobiłam „aww” i podeszłam do niego. Kucnęłam przy nim.
- Co się stało? – jakbym na chwilę zapomniała o Justinie, ale trudno mi było się skupić, bo jak zwykle miałam milion myśli na minutę.
- Wjechałem i nie mogę wyjść.
Uśmiechnęłam się do małego i wstałam. Pomogłam mu się wydostać. Znowu przed nim kucnęłam i złapałam go za te małe rączki.
- A gdzie twoja mamusia? Nie powinieneś jeździć sam takim rowerkiem, zwłaszcza, że śnieg jest.
Zaśmiałam się, a mały się na mnie patrzył jak w obrazek.
- Ładna pani jest.. – szepnął i się do mnie uśmiechnął. Rozczulił mnie, bo wyglądał jak malutki Justin.
- Dziękuję, ale nie zgodzę się. Poza tym nie mów do mnie per „pani”. Jestem Vergia – uśmiechnęłam się. – A ty jak masz na imię?
- Chammi.. Znaczy właściwie to Phill, ale wszyscy na mnie mówią Chammi, bo ciągle słucham Chamillionaire – zrobił taki śliczny uśmiech, jaki potrafią zrobić tylko dzieci i oczywiście Justin :P
- Aww.. A zgubiłeś się?
- Nie.. Właściwie to trochę Taak. Mieszkam za rogiem, potem w prawo i w lewo w takim dużym, białym domu, ale boję się sam tam jechać.
Wzruszyłam się jego słodką minką i poprosiłam Justina, żeby wziął ten jego kosmicznie mały rowerek. Sama wzięłam Phill’a na ręce. Tak, JESTEM KURWA SILNA! Haha. Odprowadziliśmy go pod sam dom. Duży był. Zapukaliśmy. Zapłakana kobieta nam otworzyła i wzięła małego na ręce.
- Boże! Tak się martwiliśmy.. – zaczęła, a Justin odstawił rowerek gdzieś z boku. – Nie wiem jak wam dziękować.. Chcecie pieniądze może.. – tak, chyba jej coś się z mózgiem stało.. Takie propozycje w biały dzień.. Haha. No ja nie wiem.
- Nie, nie chcemy. Mamy ich pod dostatkiem – zaśmiał się Justin.
- Czekaj, czekaj.. Charles! – zawołała męża. – Charles, chodź tutaj szybko! – przyszedł, wziął małego na ręce i popatrzył na Justina.
- Miło pana poznać w naszych skromnych progach.. Jest to dla nas wielki zaszczyt.. Zapraszamy do środka na kawkę, może na herbatkę..
Nie powiem, byliśmy tak przemarznięci, że weszliśmy tam. Chata jak chata tego architekta z serialu Tylko Miłość, którego już od paru lat Polsat nie emituje.. -_- Usiedliśmy w salonie, dali nam herbatę i siedzieliśmy tam chwilę. Rodzice Phill’a zajęli się Justinem i jego osobą, a mały zabrał mnie do swojego pokoju.
- Mogę? – spytał, nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Ale co?
- Nie pytaj tylko powiedz „Tak” lub „Nie”.
- Ymm.. Tak, możesz.
Mały się rozweselił nieco i włączył radio. Włączył Chamillionaire ft. Krayzie Bone – Ridin’ Dirty. Zaczęłam się śmiać, a mały wziął szczotkę, wszedł na biurko i zaczął udawać, że rapuje. Śmieszny był. I słodki zarazem. W końcu to małe dziecko. W końcu wstałam, złapałam go za ręce, on pogłośnił. Zaczął mi walić jakieś piruety i niewiadomo co. Ogólnie.. ciekawie, ciekawie.. Nie no słodki był i śmieszny. Przypominał mi Justina z filmu Never Say Never.. Tego małego na początku.. Aww.. No dobra, nie ma co. Przyznam się, że sama zaczęłam się kręcić w kółko i zachowywać jakbym była w jakimś teledysku 50 Cent’a co najmniej. TO BYŁO DZIWNE! Ale i zarazem..
- Sexyy – usłyszałam Justina. Zatrzymałam się i odwróciłam w stronę drzwi. Justin opierał się o futrynę i patrzył się na mnie jak na.. nie przesadzam.. jak na króliczka Playboya.. A ja zrobiłam -_- i zaczęłam się śmiać jak opętana. Uspokoiłam się. Mały pobiegł na dół po tabletkę, bo okazało się, że cierpi na jakąś chorobę.. Jego rodzice nie chcieli nam powiedzieć jaką.. Musi zażywać leki.. Biedny mały.. : ( Taak.. A ja oczywiście zostałam sam na sam z Justinem przy wciąż tej samej piosence.
- They see me rollin’.. They hatin’.. – zaczęłam się zmysłowo uśmiechać, zbliżać do Justina i śpiewać. Ruszałam dupą jak.. Nicki Minaj w Super Bass..
A tych porównań do gwiazd to mi się nazbierało trochę..
A tych porównań do gwiazd to mi się nazbierało trochę..
W każdym razie Justin mnie objął i ujął moją twarz w ręce, musnął delikatnie moje wargi i zetknął nasze czoła ze sobą. Co mnie zdziwiło to to, że piosenka w radiu zmieniła się w końcu na The Kooks – Young Folks. Milutko. A, że oczywiście uwielbiam tą piosenkę, jak prawie każdą inną.. Zaczęłam śpiewać prosto w usta Justina.. szeptem oczywiście. Hehe. Justin przegryzł dolną wargę, a raczej przejechał po niej zębami. Wtedy usłyszeliśmy refren. Pociągnęłam Justina na łóżko Phill’a i zaczęliśmy na nim skakać i cieszyć mordy jak dziwne dzieci. Nuciliśmy tą piosenkę, tańczyliśmy i ogólnie robiliśmy wszystko na tym łóżku.. Btw.. żeby nie było.. Robiliśmy wszystko na stojąco, w ubraniach i jak małe dzieci. Myślę, że teraz nie będzie podejrzeń. Zleźliśmy z tego łóżka i sprzątnęliśmy je, bo trochę się pościel przekrzywiła.. Co ja gadam.. Pościel leżała gdzieś między korytarzem a schodami także.. Nooo… Kiedy już był porządek przyszedł Phill.
- Słuchaj, słonko.. My już musimy iść.. – kto by pomyślał, że ja tak opiekuńczo się odezwę do małego chłopca..
- Nieeeeee! – robił foszki, ale w końcu nas puścił nadąsany.
A więc kiedy wyszliśmy z ich domu dostrzegliśmy, że zrobiło się całkiem biało na dworze, a temperatura sięgała już 30 stopni.. Justin wyjął z kieszeni słuchawki. Jedną dał mi, a drugą umieścił w swoim uchu. Wtuliłam się w niego, założyłam kaptur, zapięłam kurtkę. Przy okazji zasunęłam też zamek przy jego kurtce. Uśmiechnął się i puścił Natalie Walker – Waking Dream. Przy rytmie tej piosenki szliśmy przez pół miasta w zimnie i po ciemku. Drogi oświetlały tylko płatki śniegu leżące hałdami na ziemi, zakrywając trawniki. Z każdą chwilą coraz bardziej wtulałam się w Justina. W ten sposób nam obojgu było cieplej. Śnieg znowu zaczął sypać. Nie widziałam prawie nic przede mną, tylko Justina z boku. No tak sypało! I jeszcze mgła lekka była, ale w fizykę już nie wnikam. Spojrzałam na Justina, który prowadził mnie jakby przed oczami miał plan miasta i jakby na pamięć znał drogę do mojego domu. Zadziwiał mnie cały czas. Była w nim jakaś nieodkryta magia.
- Justin.. – szepnęłam, jakbym chciała, żeby nie usłyszał.
- Tak, skarbie..? Co się dzieje?
Byliśmy już jakieś 10 m od drzwi do mojego domu.
- Justin.. Co z Seleną? Może.. No nie wiem, ale nie możemy tak po prostu zniszczyć twojej reputacji.. bo wiesz.. ta cała jej ciąża.. Wgl.. uprawiałeś z nią seks? – tak, zajebiste przejście z tematów.
- Nie będę kłamał. Jak ją poznałem.. Jak zaczęliśmy tą chorą grę i byłem z niej zakochany… Doszło do czegoś.. Znaczy.. W sumie to nie wszedłem w nią, bo coś mnie powstrzymywało, ale jeżeli byś spytała czy widzieliśmy się nago to odpowiedziałbym, że tak. Ale tylko dlatego, że nie chcę cię okłamywać.
Posmutniałam troszkę no bo w końcu.. Wiadomo.
- Ale nie przejmuj się. Jakiś tydzień potem się okazało, że ona jest suką..
Postanowiłam zmienić temat, bo nie lubię o tym gadać.
- No dobra, dobra. Ale, stary, co my zrobimy z tym dzieckiem? Znaczy.. Wiesz..
- Posłuchaj.. – usiedliśmy na schodach przed drzwiami do mojego domu. – Jeżeli chcesz to możemy to ciągnąć przez jakiś czas. To znaczy możemy udawać, że niby jestem z Seleną i się w ten sposób po prostu nią bawić. Wszystkim moim fanom możemy wysłać wiadomości, że nie jestem z nią, ale tak w tajemnicy. I.. Możemy się pobawić trochę Seleną. Ty będziesz ze mną jeździć i latać wszędzie. Będziemy niby tylko przyjaciółmi.. A kiedyś, jak wszyscy zobaczą, że Selenie brzuch nie rośnie i że kłamała to.. No nie wiem, wtedy powiemy całą prawdę.. Spróbujmy może..
Słuchałam go z uwagą cały czas, aż w końcu wydało mi się to nieco dziwne.
- Ale Justin.. Przecież twój plan jest nierealny.. To niemożliwe.. Justin..
- Never say never.. – pięknie to zakończył. W sumie podobał mi się jego plan, bo mogłam się pobawić Seleną tak, jak ona się bawiła cały czas Justinem. Uśmiechnęłam się do niego i musnęłam jego usta nieśmiało. Wstałam z tych schodów.
- Justin, ale ja ci nie pozwolę w takie zimno samemu do domu wracać. Przecież ty mieszkasz na drugim krańcu miasta.. – Justin zrobił bezradną minkę i spojrzał na drzwi od mojego domu. Światło się świeciło, co oznaczało, że Hawk był w środku.
- Ale muszę iść. Rano się tu zbierze kupa paparazzi, a przecież musimy nasz związek na razie ukrywać. Sama wiesz jak jest z moją karierą. Muszę być sławny, a jak zerwę oficjalnie z Seleną to będzie to moim końcem, bo ludzie mnie znienawidzą.. Ty wiesz ile jest zwolenników Jeleny?
- Justin! – podniosłam głos. – Czy to ważne? Jesteś ze mną, tak? Ja nie chcę być popularna i nie chcę żebyś oficjalnie zrywał z Seleną, zwłaszcza, że tyle osób wierzy w to jej całe.. właściwie to wasze „dziecko”.
- Dobra, to nieważne. Jakoś to będzie – zgasło światło w domu. – To ja idę do siebie.. – szepnął i mnie pocałował w policzek delikatnie.
Odwrócił się i skierował do furtki, poprawiając kołnierzyk od kurtki, kiedy ja go złapałam i przyciągnęłam do siebie.
- Zostajesz tutaj – powiedziałam stanowczo.
- Ale paparazzi rano.. – zaczął, a ja mu przerwałam, ujmując jego twarz i wpijając się w jego usta.
- „But I don’t care what they say, I’m in love with you.. They try to pull me away, but they don’t know the truth…” – zaczęłam śpiewać Bleeding Love, które poniekąd było adekwatne do tamtej sytuacji. Justin przytknął mi palec do ust.
- Już dobrze, rozumiem.. Zostanę u ciebie skoro tak ci na tym zależy.. – szepnął i mnie pocałował, czule obejmując.
Otworzyłam cicho drzwi od domu i wciągnęłam go do środka. Zamknęłam za nami drzwi na klucz. Zapaliłam światło na schodach. Hawk wyszedł od siebie z pokoju z torbą na ramieniu i w kurtce.
- Wychodzisz gdzieś?
- Ymm.. A no wychodzę. Do Christine.. Się pouczyć.
- Do.. dziewczyny? Ty? Od kiedy?
- Tym razem serio idę na naukę, a nie do chłopaka – zaśmiał się i otworzył drzwi wejściowe.
- Dobra, to wy się świetnie bawcie, tylko wiecie.. Jakby co.. Jakbyście już się serio nie mogli powstrzymać to kondomy są w mojej łazience na półce.
Uśmiechnął się i wyszedł, a ja zaczęłam się zastanawiać po co gejowi prezerwatywy.. No ale cóż.. Może jednak coś przed nami ukrywa. Wiem! A może on nie jest homoseksualistą, tylko biseksualistą.. Dobra, nie wiem. Nie muszę się interesować seksualnością mojego brata, znaczy… prawie brata.
Nieważne, zostaliśmy sami: ja i Justin. Zakluczyłam znowu drzwi i zgasiłam światło na schodach i czekałam aż mój wzrok się dostosuje. Gdy to nastąpiło zdjęłam kurtkę swoją oraz Justina i powiesiłam je na wieszaku przy wejściu.
- To gdzie ja mam spać? – spytał Justin.
Odwróciłam się do niego i popatrzyłam zabójczym wzrokiem jakbym co najmniej chciała go uwieźć. Podeszłam do niego nieco bliżej i wzięłam jego dłoń do ręki, musnęłam nią po swoim policzku i się uśmiechnęłam.
- Justin.. A może chciałbyś spać w moim łóżku?
- Ale.. jak to? Przecież.. ledwo się znamy.. No i poza tym jesteś na to za młoda.. Podobno..
- Ohh, Bieber, Bieber.. Jak ty nic nie rozumiesz.. – pocałowałam go namiętnie w usta i nie zamierzałam się od nich odrywać. Justin włożył dłonie w moje włosy i położył je na mych plecach. Objął mnie, a ja popchnęłam go w stronę schodów. Odczepił się na moment od moich ust, żeby jakoś wejść po schodach, nie wywalając się. W momencie gdy weszliśmy do mojego pokoju, Justin położył się na łóżku i pokazał mi palcem, że mam podejść do niego. Przymknęłam więc cichutko drzwi od pokoju i spełniłam jego prośbę.. czy też rozkaz.. Nie wiem co to było. Ale przybliżyłam się do niego. Siedział na łóżku przede mną, a ja stałam przed nim. Położył dłonie na moich biodrach i spojrzał do góry w moje oczy.
- Kocham cię – wyszeptał, a ja się uśmiechnęłam.
- Ja ciebie też. I dlatego chcę to zrobić z tobą tu i teraz. Bo jeżeli ktoś miałby mnie zgwałcić to wolę jednak stracić dziewictwo z tobą.
Siadłam na jego udach okrakiem. Chyba mu się to podobało, bo położył dłonie na mojej pupie i zaczął mnie całować po szyi, potem w usta. Prawie od razu wepchnął mi do buzi język. Oczywiście, że się nie opierałam. No bo czemu miałabym to zrobić skoro tak bardzo mi się podobało? Justina język tak wił się w moich ustach, że aż całe moje ciało się ruszało w jego rytmie. Jakkolwiek to brzmi. Potem Just się trochę ode mnie odsunął i spytał:
- Ale Verguś.. Czy ty jesteś tego pewna? Serio myślisz, że to nie za wcześnie? Przecież ja mogę zaczekać, a my się bardzo mało znamy.. Prawie w ogóle..
- Zamknij się, skarbie.. – szepnęłam mu do ucha. – Tyle co ja z tobą przeżyłam to naprawdę.. Już jestem doświadczona. I wiem o tobie prawie wszystko..
- Czyżby? A czy ja ciebie znam tak dobrze?
- Masz rację, ale widziałeś mnie już w bieliźnie. Teraz moja kolej.
Polizałam go po szyi, nie mam pojęcia czemu byłam taka napalona i niewyżyta seksualnie.
- Justin.. Wyszepcz mi coś seksownego do ucha.. Wiem, że umiesz mnie podkręcić jeszcze bardziej.. tym swoim zajebiście podniecającym głoseeeeem.. – głos mi się aż załamał jak to mówiłam, na samą myśl o jego szeptaniu robiło mi się mokro w gaciach normalnie.
- Ale co? – spytał.
- No cokolwiek. Chociażby tekst z Thinkin’ ‘bout you.. No proszę.. Kotku.. – uśmiechnęłam się i zrobiłam słodkie oczka.
- Dobrze, dobrze.. – zaśmiał się. – Poczekaj, muszę się uspokoić.
Powstrzymywał się od śmiechu z trudem, a ja pchnęłam go na łóżko tak, żeby leżał. A ja leżałam na nim. Zbliżył usta do mojego ucha.
- „Baby, I could pick you up in a Rolls’ Royce.. Anywhere you wanna go, It’s your choice.. Everytime that I’m away, girl, I miss your voice. And I promise that I’m nothing like the mother-boys. I came from the battle.. Now I met the top.. Tell you I love you everyday and I don’t ever stop.. They say it’s true love, but is love true? Yeah, I think it’s love.. That’s why I’ve found you..” – tak to mniej więcej leciało. Potem trochę przyspieszył, zaczął normalnie śpiewać. Tym swoim zajebistym głosem i wciąż podkreślał to, że to R&B tymi swoimi mega ozdobnikami, a ja odchodziłam od zmysłów, jakby jego głos był najmocniejszym afrodyzjakiem na ziemi. Tak mnie podkręcił, że jak najszybciej zdjęłam mu bluzę i został z nagim torsem.. NAGIM TORSEM! TROLOLOLOLOLOLOLOLOLOLO! HOHOHOHOHO! Haha. Jego grzejniczek, znaczy kaloryfer właściwie, był tai pokaźny i zjawiskowy, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam obdarowywać go pocałunkami.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Eckhem.. Więc kolejny rozdział. Przyznam szczerze, że wkurza nas brak komentarzy, ale co zrobic.. Hahha. Tak, wiem, że na tym zdjęciu na dole to nie on, ale to nie zmienia faktu, że obrazek faaaaajny :D











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz